Stawiam na sport

0
318

lichtanski Rozmawiamy z Pawłem Lichtańskim, człowiekiem, który podjął się trudnego zadania doprowadzenia Czarnych Arena Żagań do końca sezonu w roli prezesa. Teraz, gdy rozgrywki się zakończyły, fani zastanawiają się, czy Lichtański zostanie w klubie. 

Na początek pytanie, które jest w głowie chyba każdego kibica. Jak wygląda obecna sytuacja finansowa klubu? Czy długi z roku na rok są mniejsze, czy Czarni ciągle są w marazmie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba się cofnąć do roku 2009, gdy w klubie pojawiłem się ja oraz chociażby Tadeusz Berger. Początkowo wydawało się, że dług wynosił 300 tysięcy złotych. Okazało się jednak, że było to ponad 400 tysięcy złotych. Przez te dwa lata udało nam się spłacić 200 tysięcy, ale pojawiały się inne należności, których nie byliśmy wstanie płacić.

 

A budżet klubu był tworzony z myślą o długach?

Budżet na każdy sezon zamykał się w kwocie 1,2 mln złotych. Około 200 tysięcy z tej kwoty szło na spłatę długów. Ciągle jednak brakowało na różne rzeczy, a do tego postanowiliśmy uregulować zaległość wobec piłkarzy i udało nam się to. Brakowało jednak tych 200 tysięcy.

Czyli swego rodzaju błędne koło. A byli piłkarze sprowadzani hurtowo przez pana Leonowicza nadal upominają się o kasę?

Wobec byłych piłkarzy mamy około 30 tysięcy złotych zadłużenia. Pozytywne jest to, że nie mamy żadnych zaległości wobec piłkarzy, którzy obecnie występują w Czarnych. Wszystko dzięki pomocy miasta, które dalej jest największym dobrodziejem klubu.

A czy rzeczywiście doszło do takiej sytuacji, że klub nie płacił za mieszkania zawodników?

Tak, doszło do takiej sytuacji.

…. dużo więcej pytań i odpowiedzi w rozmowie Sebastiana Chabiniaka w  najnowszej „Lokalnej”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj