Oszustwo wyborcze

0
370

oszustwo_wyborcze

Stało się! Radni miejscy podnieśli sobie diety, bo uznali, że należy im się więcej pieniędzy.

Spotkanie radnych uroczyście rozpoczął przewodniczący Daniel Marchewka. Tego dnia głównym tematem miała być podwyżka jego poborów. Zabrakło natomiast Stanisława Piniuty, ale jak podkreślił Marchewka jego nieobecność była usprawiedliwiona.

Już na początku kwestię podwyżki diet poruszył radny Antoni Budziłło, który wystosował wniosek formalny o wycofanie uchwały z programu obrad. Krótko mówiąc radny był przeciwny podwyżce czym zapewne naraził się kilku zebranym na sali osobom. Jeżeli ktoś liczył na to, że radni przychylą się do jego prośby, to głosowanie rozwiało wszelkie wątpliwości i nadzieje. Prawie wszyscy radni byli za tym, by porządku obrad nie zmieniać i bronić pieniędzy.

 

Za dużo i za szybko

Bronić swojego zdania postanowił jednak niezmordowany radny Budziłło, który tuż przed głosowaniem znów zabrał głos w sprawie podniesienia diet.

– Podwyżka następuje moim zdaniem zbyt szybko i jest zbyt wysoka –zaczął – To jest uderzenie w społeczeństwo. Uderzenie w ludzi, którzy nas wybrali. Ja rozmawiałem z wieloma osobami, które są przeciwne naszym podwyżkom i uważam, że nie możemy lekceważyć ich zdania.

Radny podkreślił także fakt, że zakres obowiązków całej rady od lat praktycznie się nie zmienia.

– Wiem o tym doskonale, bo nie jest to moja pierwsza kadencja – argumentował.

Pojawiły się również pytania o to jak ma się czuć emeryt czy rencista, którego podwyżki oscylują w granicach 20 złotych na kilka lat? Na to pytanie starał się odpowiedzieć Stanisław Dziura, wyraźnie zdziwiony słowami kolegi.

 

Populizm czy dobra wola?

– Wypowiedź radnego Budziłły mnie zbulwersowała, bo to czysty populizm.– zaczął broniąc swojego stanowiska S.Dziura, a potem odwołał się do artykułu w Lokalnej- Wyczytałem ostatnio w gazecie Lokalnej, że radni mogliby w ogóle zrezygnować z diet, bo nikt ich przecież na siłę do rady nie wciągał. Może w takim razie wszyscy zaczną pracować za darmo, bo przecież nikt nikogo do pracy na siłę nie ciągnie? – pytał radny.

W tym wypadku zastanawiający jest czas pracy radnych o jakim mówi S.Dziura. Osąd na tym, czy za udział w sesji, należy się tyle pieniędzy ile dostają radni, pozostawiamy naszym czytelnikom.

Według radnego błędy zostały popełniane wcześniej, gdy diety zatrzymały się i nikt ich nie podnosił.

– Teraz kwoty o które podnosimy diety wydają się wszystkim przesadzone – kontynuował oburzony Dziura, który na koniec znów uderzył w radnego Budziłło, który ośmielił się powiedzieć, że większe pieniądze nikomu z zebranych zwyczajnie się nie należą – Czy według pana pieniądze mogły być przeznaczone na emerytów bądź rencistów?

To pytanie pozostało bez odpowiedzi.

 

Burmistrz nie chciał podpaść

Wymijająco na temat podwyżki diet wypowiedział się burmistrz Sławomir Kowal.

– Jeżeli radni zdecydują się na podwyżki, to będzie to dla nas znak, że miasto dobrze funkcjonuje pod względem finansowym. Nie ma też zadłużenia, o którym mówią różni ludzi – zakończył S.Kowal.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że burmistrz nie chciał powiedzieć czegoś, co nie spodobałoby się zarówno przeciwnikom jak i zwolennikom podwyżek.

Ostatecznie radni zdecydowali się podwyższyć swoje diety. Ustawa wejdzie w życie od 1 maja. I tak przewodniczący zarobi 420 zł więcej, wiceprzewodniczący zwiększy swoje pobory o 659 zł, a radny wzbogaci się o 250 zł.

A co zmieni się w zadaniach radnych? Zupełnie nic. Chyba, że znów pojawią się oskarżenia kierowane pod adresem dziennikarzy, którzy ośmielili się zauważyć, że kolejne pieniądze są przeznaczane na tych samych ludzi. Cóż, skoro nie można było dać ich emerytom i rencistom, to lepiej wziąć je do swojej kieszeni. Przecież miasto dobrze funkcjonuje.

 

Sebastian Chabiniak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj