Karol wygrywa w „Bitwie na głosy”

0
74

karolKarol Dziedzic, chłopak z Małomic muzykalny był od kołyski. – Maluch terroryzował mnie i nie chciał zasnąć, dopóki nie zaśpiewałam tyle, ile trzeba – wspomina z uśmiechem Zofia Dziedzic, mama Karola.

– Najczęściej dopiero po 1,5 godzinnym koncercie przy łóżeczku zasypiał zadowolony. A i tak domagał się jeszcze. – Śpiewaj mamo, śpiewaj! No to śpiewałam – dodaje z uśmiechem. Karol nie mógł przegapić żadnego odcinka dwójkowego programu „Od przedszkola do Opola”. Jak zdradza chłopak, wtedy po raz pierwszy tak mocno zapragnął, by wystąpić w telewizji. – Ale były to raczej tylko nierealne marzenia – zaznacza Karol. – Kto by wtedy pomyślał, że przygoda z telewizją rzeczywiście może się zdarzyć! – mówi zadowolony tato Karola. Kiedy miał 10 lat w ślad za starszą siostrą Pauliną zapisał się do szkolnego chóru. Nie śpiewał jednak długo, bo zaczął namiętnie trenować kajaki. I tak śpiewanie odeszło do lamusa.

 

 

Zamiast śpiewu – kajaki

Sportowa kariera zapowiadała się obiecująco. Karol wyjeżdżał na zawody rejonowe i wojewódzkie. Było też 1 miejsce w Cottbus w rywalizacji międzynarodowej. Jednak coś Karola wciąż ciągnęło do muzyki. Po 3 latach znów zaczął śpiewać, wstępując do licealnego zespołu. Tam jednak nie zagrzał długo miejsca. – Pamiętam, jak wrócił z próby kompletnie rozbity. Wyglądał, jakby uszło z niego życie – wspomina pani Zofia. Okazało się, że Karol stanął przed poważnym dylematem, śpiewać czy nie śpiewać. Inne obowiązki rażąco kolidowały z próbami. Karol był załamany. – Synek, nic się nie stało. Może po prostu nadszedł czas, żebyś śpiewał solo – pocieszała mama Karola. I tak za namową Urszuli Wityńskiej, chłopak zaczął szlifować wokal w Małomickim Ośrodku Kultury.

Pierwszy finał

W kwietniu 2008 roku wystąpił w Lubuskim Dziecięcym i Młodzieżowym Festiwalu Piosenki – PRO ATRE w żagańskim Pałacu Kultury. Co prawda dostał się do finału, ale na tym się skończyło. – Byłem wściekły. Przysiągłem sobie wtedy, że za rok im pokażę. I faktycznie. Rok później Karol zatriumfował w sulechowskim finale. Tam też zauważyła go Halina Szulc, która zaproponowała mu współpracę w Klubie Garnizonowym w Żaganiu. – Oczywiście się zgodziłem. To był już wysoki poziom muzyki i stamtąd jeździło się na bardziej znaczące przeglądy – twierdzi Karol. Później, przez 3 lata (do końca nauki w liceum) uczęszczał na warsztaty wokalne, które prowadził Krzysztof Mroziński z ZG. On też zaproponował Karolowi dalsze śpiewanie, ale już w zielonogórskim amfiteatrze, gdy chłopak przeniósł się na studia do tego miasta. 19-latek śpiewa tam do dziś.

Pierwszy casting

W ostatnim czasie w telewizji pojawiła się masa reklam promujących nowe muzyczne programy. – Większość z nich to bardzo komercyjne programy, w których lansuje się ludzi, by zrobić jedynie dobre show. Dużo mniej uwagi zwraca się w nich na talent i osobowość wokalistów, którzy w efekcie końcowym stają się gwiazdami jednego sezonu – stwierdza Karol Dziedzic. – A „Bitwa na głosy”? Pomyślałem, że to może być właśnie to coś. Karolowi spodobała się formuła programu, w której śpiewa się zespołowo, rywalizuje grupowo, a co najważniejsze, cel zabawy – bardzo szczytny. – To świetna sprawa, bo walczymy o nagrodę pieniężną, którą zwycięska drużyna przeznaczy na cel charytatywny w rodzinnym mieście – informuje Karol z zielonogórskiej ekipy. A co mają z tego uczestnicy „Bitwy”? Jak zapewnia Karol, bardzo wiele. – Udział w „Bitwie na głosy” to bezcenny kurs śpiewania, wizerunku scenicznego, interpretacji oraz choreografii – wymienia K. Dziedzic. – Tu pod okiem największych gwiazd polskiej sceny muzycznej i artystów światowego formatu mam szansę śpiewać i być ocenianym przez osoby uznawane za autorytety w dziedzinie muzyki – podkreśla. – Dla mnie to przygoda życia – przyznaje małomiczanin.

Gęste sito eliminacji

Przygoda Karola zaczęła się w połowie lutego tego roku, kiedy to ruszyły castingi do programu w różnych miastach Polski, w tym także w Zielonej Górze. Tutaj zmagania odbyły się w Palmiarni, która zgromadziła ok. 300 chętnych wokalistów. Przez gęste sito eliminacji przebrnęła 24-osobowa grupa. Podczas drugiego castingu już sama Urszula Dudziak dokonała wyboru 16-stki najlepszych. Czym zabłysnął Karol? – Wymogiem było wykonać dwa dowolne utwory muzyczne, jeden w języku polskim a drugi po angielsku – informuje K. Dziedzic. – Ja zaśpiewałem „Don`t Call This Love”, Leona Jackson oraz „Powiedz stary”, ale w bluesowej aranżacji – zaznacza wokalista. – Pamiętam, że jury w 1 etapie zapytało mnie jeszcze, czy znam jakiś kawałek Mietka Szcześniaka. Przez moment miałem pustkę w głowie i palnąłem, że nie. Po chwili jednak pamięć wróciła i zaprezentowałem „O niebo lepiej” – uśmiecha się Karol. – I przeszedłem dalej, szok! Drugi etap odbył się jeszcze tego samego dnia parę chwil później. A drugi etap to już ośmiu członków jury i obecność kamer. – Byłem tak szczęśliwy, że nawet nie zwracałem na nie uwagi, po prostu zaśpiewałem, jak mogłem najlepiej. I znów się udało, znów do przodu! Nazajutrz odbył się drugi casting. – Każdy po kolei wchodził i śpiewał przed panią Urszulą Dudziak! – relacjonuje młodzieniec. Karol starał się nie myśleć o stresie i o tym, że za chwilę stanie przed światowej sławy artystką jazzową. – Pani Urszula zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jest świetna! Taka bezpretensjonalna, miła i szalenie sympatyczna – zapewnia 19-latek. – Ponownie zaprezentowałem „Powiedz stary” podkreślając, że zaśpiewam w bluesowej odsłonie. To spodobało się pani Uli. Pochwaliła mnie mówiąc, że lubi, gdy ktoś wprowadza coś nowego – przyznaje zadowolony Karol. – Potem zapytała, czy zaśpiewam z nią w duecie pewien utwór. Zaśpiewałem. A później zapytała jeszcze, czy zechcę zaśpiewać w jej drużynie! To była jedna z najpiękniejszych, najbardziej cudownych chwil w moim życiu! Uradowany rzuciłem się na szyję pani Urszuli. Byłem taki wzruszony i zadowolony, że coś jednak można osiągnąć przez wysiłek i ciężką pracę. Pierwszą osobą do której zaraz zadzwoniłem, to była Agnieszka, moja dziewczyna.

Zielona Góra, uwertura i immunitet

Przed premierowym odcinkiem „Bitwy na głosy” zielonogórska ekipa miała tydzień na przygotowanie się do występu. W tym czasie szczęśliwa 16-stka nakręciła swoją wizytówkę w dżunglowej scenerii. Następnie szefowa grupy wokalnej wybrała utwór Beyonce Knowles – „Single Ladies”. – Pani Urszula trafiła w dziesiątkę. Ta piosenka, to była energia – twierdzi Karol. Jego słowa potwierdził też jeden z jurorów programu, Wojciech Jagielski. Również Natasza Urbańska i Michał Wiśniewski przyznali, że był to najlepszy występ tego wieczoru. Ostatecznie los zielonogórskiej drużyny leżał w rękach widzów i zależał od ilości wysłanych smsów. Pierwszy odcinek „Bitwy na głosy” nowego show w TVP 2 emitowany był 5 marca o godz. 20.05. Tego wieczoru na antenie TVP 2 w programie „na żywo” zaprezentowały się cztery pierwsze z ośmiu 16-osobowych drużyn. Zielonogórska drużyna pod wodzą Urszuli Dudziak pokonała ekipy Michała Wiśniewskiego, Nataszy Urbańskiej i Piotra Kupichy z zespołu Feel. – Wygraliśmy! Pokonaliśmy drużyny z Łodzi czy Warszawy! Otrzymaliśmy najwięcej głosów i tym samym zapewniliśmy sobie bezpieczny start w trzecim odcinku „Bitwy na głosy” – cieszy się K. Dziedzic. W trzecim odcinku jedna z drużyn pożegna się z dalszym udziałem w programie. Teraz już wiadomo, że nie będzie to drużyna Urszuli Dudziak. Karol zapewnia, że pomimo „ochronki” na kolejny występ, wcale nie zamierzają spocząć na laurach. – Wręcz przeciwnie, będziemy pracować jeszcze ciężej, żeby nie zawieźć naszych fanów! – W tym miejscu chciałem w imieniu całej naszej drużyny bardzo podziękować za wszystkie wysłane na nas smsy, jesteśmy wzruszeni i bardzo wdzięczni. Jeszcze damy czadu – zapewnia Karol.

Całe Małomice trzymają kciuki za Karola. – To nasz człowiek! Mam nadzieję, że odniesie sukces na miarę swojego talentu! – mówi Ola Orligóra. – Znam Karola od podstawówki. Oby zrobił karierę, tego mu z całego serca życzę! – zapewnia Grzegorz Klemba . Karolowi kibicuje również Aleksandra Krupa. – Ma chłopak głos, niech wygra!

Edyta Jakubowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here